170 degrees
Ej, kurna, fajnie jest. Wybija 23:00, kończę jeść kolację, minęło kolejne paręnaście godzin wakacji. Nic nie wskazuje na to, żeby jutro jakaś siła wyższa przeszkodziła mi w obudzeniu się po 11:00, zjedzeniu płatków śniadaniowych, ruszeniu na miasto po parę kadrów i spędzeniu wieczoru przy Asi/kuflu/książce.
O, na przykład do Szalusia można było się wybrać. Kunia dotknąć, zdjęcie mu zrobić..





..czy też na juwenaliach zagościć..




..posłuchać czegoś live..
- www.myspace.com/brownband




- www.myspace.com/animuspl




A mimo tego, przez ostatni tydzień miałem przyjemność patrzeć na świat pod kątem 170 stopni.
Boże, taka głupia zabawka, a tyle radości..







A, no i przypomniało mi się na koniec.
NIE WMÓWICIE MI, ŻE ZA DWA TYGODNIE W WEEKEND JEST ZJAZD I, co za tym idzie, CZTERY ZALICZENIA I NOC SPĘDZONA W DOMU.
Dziękuję za uwagę.

prześlij te zdjęcia brownom, świetne są
ale mimo wszystko nadal nie mogę się przekonać do fisheye’a
mój artysta pasjonat :*
Bols
3 czerwiec, 2008 at 12:50 pm
zdj wcisa PRAWIE najlepsze
Hamster
3 czerwiec, 2008 at 9:06 pm
koncertowe naj
scratchet
3 czerwiec, 2008 at 10:17 pm
Chopie, do zdjęć robienia to Ty masz talent
Oby tak dalej…
Tomek
16 czerwiec, 2008 at 11:53 pm